strona główna




2010-02-28 13:38:17

Wiosna, ani chybi :)


Czas najwyższy. Pogoda co prawda jeszcze nie rozpieszcza, ale nic to. Ważne, że znów uśmiecham się bez przyczyny, że mam mniejszego lenia, że nucę pod nosem i mam ochotę na spacer po Łazienkach. Że, jak co roku, zakochuję i zatracam się w Tobie od nowa, coraz mocniej, i chodzę z głową w chmurach. Że już niedługo w trakcie okienek będzie można pójść na Starówkę. Albo wdrapać się na mury z książką. Albo próbować nie doznać trwałego uszczerbku na zdrowiu, zbiegając i turlając się ze skarpy wiślanej. Jeszcze tylko trochę. :)

A już w piątek przyjedziesz do mnie. Zarezerwowałam najlepsze bilety na burtonowską Alicję. I to będzie jedyny nieimprowizowany aspekt tego weekendu, o. :)

Chce mi się. Chce mi się spotykać, zachowywać jak idiotka w lesie, spacerować, droczyć się, pójść na koncert, kochać się, śmiać, eksperymentować z kuchnią arabską. Bogowie, nawet esej o kłamstwach na jutrzejszy arabski chce mi się napisać. Idę to wykorzystać, zanim mi przejdzie. :)

skomentuj (2)